Piszę oprogramowanie na zamówienie dla małych i średnich firm: automatyzacje, integracje między systemami oraz aplikacje webowe, windowsowe i mobilne. Zwykle zaczyna się od jednej czynności, którą ktoś powtarza co tydzień od trzech lat.
Nie sprzedaję abonamentu i nie wiążę Was ze sobą. Wyceniam konkretne dzieło, oddaję kod źródłowy i prawa autorskie.
Działam z okolic Sulejówka — Warszawa, Mińsk Mazowiecki, Otwock, Wołomin i dalej w promieniu ok. 40 km. Mogę przyjechać i porozmawiać na miejscu.
Każdy z nich to zlecenie, które już robiłem albo robię.
Pięć obszarów, ale w praktyce prawie każde zlecenie łączy dwa albo trzy.
Biorę czynność powtarzaną co tydzień albo co miesiąc i zamieniam ją w coś, co dzieje się samo — z powiadomieniem, kiedy wyjdzie coś nietypowego.
Na przykład: zbieranie danych z kilku plików w jeden raport, generowanie umów i ofert z szablonu, przypomnienia o niezapłaconych fakturach, wyciąganie załączników z poczty i wrzucanie ich tam, gdzie mają trafić, monitorowanie cen i stanów u dostawców.
Prawie zawsze da się je połączyć — przez API, przez eksport plików albo przez bazę. Jeśli ktoś u Was jest mostem między dwoma programami, to jest do zastąpienia.
Na przykład: ERP z magazynem, sklep internetowy z księgowością, system kadrowy z listą płac, KSeF z Waszym programem do fakturowania.
Panele wewnętrzne, obieg dokumentów, zamówienia, ewidencje, raporty. Działa na każdym komputerze w firmie i na telefonie, bez wdrażania czegokolwiek u pracowników.
Kiedy program ma działać na magazynie, offline, na sprzęcie który już jest, albo musi rozmawiać z drukarką etykiet, wagą czy czytnikiem kodów.
Dla ludzi pracujących w terenie: handlowców, serwisantów, kierowców. Zlecenia, zdjęcia z miejsca, podpis klienta, skanowanie kodów, praca bez zasięgu z synchronizacją później.
Najczęstszy powód pierwszego telefonu i dobra ilustracja tego, jak pracuję — dlatego opisuję go osobno. Jeśli Twój problem jest zupełnie inny, to nie szkodzi: punkt wyjścia jest ten sam.
Większość firm poszła po KSeF najprostszą drogą: gotowa platforma, abonament, opłata za dokument. Przy kilkuset fakturach da się to przełknąć. Przy kilku tysiącach rachunek zaczyna boleć — a płacicie firmie, przez którą i tak przechodzą wszystkie Wasze dane.
Faktury mogą lecieć z Waszego systemu prosto do API Ministerstwa Finansów. Bez trzeciej firmy w środku, bez abonamentu, bez limitu dokumentów.
Liczy się w Twojej przeglądarce. Nic nie wychodzi na zewnątrz.
Mówisz, co się dzieje i ile czasu albo pieniędzy to kosztuje. Mówię wprost, czy warto to automatyzować — także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „zostawcie jak jest". Rozmowa nic nie kosztuje.
Stała cena za opisane dzieło, nie stawka godzinowa w nieskończoność. Wiesz z góry, ile to kosztuje i co dostajesz.
Najpierw środowisko testowe, potem produkcja. Uruchomienie bez przerwy w bieżącej pracy.
Dostajesz działające rozwiązanie, kod źródłowy i przeniesienie praw autorskich. Możesz to dalej rozwijać z kimkolwiek.
Dwa zdania wystarczą. Odpowiem, czy da się to usprawnić i mniej więcej ile to kosztuje — także wtedy, gdy wyjdzie, że nie warto. Rozmowa do niczego nie zobowiązuje.
Ta strona nie zbiera żadnych danych — nie ma formularza, plików cookies ani analityki. Kalkulator powyżej liczy wyłącznie w Twojej przeglądarce.